Ja i moja historia


No właśnie....dlaczego nie....Wszystko zaczęło się w roku 2013  kiedy dopadła mnie depresja – stan emocjonalny, którego nikomu nie polecam :( Praca ,  której oddałam całe serce doprowadziła mnie do tego , że nie miałam ochoty otwierać oczu, spać, żyć. Nie mogłam jeść, bo wszystko  z powrotem zwracałam . Jednak to "coś" spowodowało, że w grudniu 2014 r wylądowałam w pewnym miejscu ( szpital rehabilitacyjno - leczniczy dla osób z problemami psychicznymi ) , w którym miałam zrozumieć dlaczego tak się czuję i poczuć się lepiej....jakkolwiek to brzmi – pojechałam....Kiedy zostawiał mnie tam mój mąż razem płakaliśmy.
 On - może dlatego, że przez miesiąc będzie musiał sprawdzać i kontrolować lekcje naszego synka, i gotować obiadki :P .....choć mam nadzieję, że troszkę mnie kocha i było mu smutno 
Ja – zostaję sama jak paluszek z dala od wszystkich, których kocham ...byłam załamana...
Pierwsze pięć dni pobytu to istny koszmar , ale potem doszłam do wniosku, że nie jest tak jak myślałam. Okazało się, że nie jest ze mną tak źle i jest szansa, że znowu będę mocno stąpała po ziemi  Ale....po co ja Wam to piszę, bo....tam się właśnie wszystko zaczęło...Tak , pojawiły się zajęcia , które miały mnie wyciszyć, a ja właśnie po tych zajęciach się nakręcałam, że spać nie mogłam i po nocach odkrywałam swoje umiejętności , a raczej ich brak :) Zaczęłam odwiedzać różne strony internetowe szukając dodatkowych informacji o tym jak i co......chodzi oczywiście o decoupage .....No i poszła fala....a raczej to było tsunami....zalewałam się informacjami, oglądałam szkolenia ( przede wszystkim Pani Kasi z Inspirello ) , pozamawiałam materiałów z allegro i sklepów internetowych ( Manufaktura Dobrych Klimatów – Łódź ) ......Minął miesiąc wróciłam do domu z nowymi celami, nowymi wyzwaniami i pomyślałam......
DLACZEGO NIE JA.....

i tak to się zaczęła moja cudowna przygoda, która trwa :) Witam u mnie KASIA


WYWIAD - 13.02.2017 
Kobieta z pasją - KASIA

Dzisiaj wiem, że trzeba mnóstwo pokory , pracy i samozaparcia , aby udowodnić sobie i innym, że  można,  że się chce . 
Potrzeba też nauczyć się tego, że nie wszystko wiem, nie wszystko umiem i nie wszystko będę wiedziała i umiała . To wymaga czasu ..... Jestem po kilku super warsztatach , mam mnóstwo wspaniałych osób wokół siebie , którzy wierzą,  że moja twórczość pomaga mi w codziennym życiu . 
Jestem też zwolenniczką uczenia się od najlepszych , a moje początki kierowały mnie nie zawsze w odpowiednie miejsca , wiec rada dla tych , którzy zaczynają : są grupy na fb,  dzięki którym możecie nauczyć się tworzyć od podstaw unikając pułapek , w które ja wpadłam będąc przekonana , że robię wszystko naj ..... otóż nie ... nie robiłam naj , a i dzisiaj jeszcze wiele mi brakuje , żeby robić naj......
Miłego dnia kochani 😗😗😗😗😗

2 komentarze:

  1. Kasiu, zaczęłam dwa lata później, ale też zapoznała mnie z decu depresja. Bardzo potrzebowałam zajęcia, które przywróci mnie do rzeczywistości i przypomniałam sobie, że w szpitalach osoby z depresją mają terapię zajęciową. Tak się zaczęło, najpierw prosta biżuteria, następnie decoupage, teraz trochę kartki okolicznościowe. Niestety nie mam takich zdolności i inwencji twórczej jak Ty.Masz artystyczną duszę 😊 Niestety ja szybko dochodzę do wniosku, że moje prace to dramat, szczególnie wtedy, gdy widzę piękne, dopracowane innych. Ale to i tak sukces, że moimi obolałymi i trzęsącymi się rękami, udaje się coś zrobić 😉 Twoimi pracami zachwyciłam się od razu, kiedy zobaczyłam świeczniki z różą i polubiłam "Kasi rękodzieło"

    OdpowiedzUsuń