sobota, 24 lutego 2018

Kwiaty w zardzewiałym ogrodzie


Noooooo i w końcu znalazłam najlepszy ( dla mnie oczywiście ) preparat do transferu. Do tej pory z dobrym efektem robiłam to przy pomocy lakierów .
Niedawno była ogromna wyprzedaż producenta Starwax na różne produkty. Między innymi właśnie ON. Pomyślałam sobie tak - za złotówkę mogę spróbować - i był to strzał w dziesiątkę .



Jest rewelacyjny. Postępuje się z nim jak z każdym innym , tzn dwa razy pomalowałam elementy drewniane i dwa razy papier ( w tym wypadku jest to cudny papier do scrapbookingu , który kupiłam w sklepie dla kreatywnych ) . Zrobiłam to wieczorem , a rano wszystko pięknie się rolowało i wydruk nie zszedł , a praca to istna bajka . Nie pozostaje żadna błonka , która w innych preparatach tak bardzo mnie denerwowała i nie trzeba kulać dziesiątki razy - dosłownie 3 razy i gotowe . 
 Potem tylko boczki pomalowałam cudowną farbą Cadence extreme light - orange antique . Troszkę podrasowałam transfery wydruku i wielokrotne polakierowałam  półmatem Bartka, żeby nadać  delikatnego połysku . Zdecydowanie jestem zwolenniczką matu, ale ta farba jest tak piękna, że  nie chciałam zatracić jej oryginalnego delikatnego blasku  . Przy pomocy szablonu turkusowym pudrem antycznym wykonałam napisy i .... gotowe. 
Długo się zastanawiałam co zrobić z przodu szufladki, ale ona jest tak delikatna, że żadna gałka mi nie pasowała, a niestety nie miałam też malutkiej kołatki . 

Pracę zgłaszam do wyzwania Art Piaskownicy 



A poniżej galeria zdjęć - miłego oglądania 😃😃


 


















Tabliczka również wykonana techniką transferową :) 

niedziela, 18 lutego 2018

Babcina szuflada


Jeśli w pracy jest nuta romantyzmu, stylu retro, vintage lub shabby chic to znaczy , że to jest to, co lubię najbardziej . Ta szufladka całkowicie oddaje klimat  jaki panował u mojej babci. 
Coś mnie na wspominki wzięło ...
Babcia miała otomanę na której uwielbiałam przesiadywać - dokładnie taką jak motywy na tym papierze, zresztą ulubione kolory mojej babci to wypisz , wymaluj te, które pojawiły się w lutowym wyzwaniu Art - Piaskownica . 
Pomyślałam sobie , że mogę to wykorzystać i stworzyć coś bardzo prostego , jednocześnie miłego dla mojego serca ....

Jak zawsze przygotowałam drewienko malując białą farbą akrylową , potem klej ( to już druga praca z klejem Starwaxu - jest super ) , papier ryżowy z kolekcji ITD . Po wielokrotnym lakierowaniu ultramatem Bartka przetarłam brzegi ciekłą patyną Pentartu .




Boczki i dół grubo pociągnęłam pędzlem farbą kredową kamienna grota Vittorino połączoną z turkusem Daily Art - dzięki temu stworzyłam wrażenie kartek w książce i postarzyłam je patyną.




Najpierw chciałam zamontować gałkę, ale doszłam do wniosku , że rączka retro przetarta turkusowym pudrem antycznym Cadence  będzie lepiej wyglądać, i chyba tak jest :) 



Do kompletu zrobiłam jeszcze świeczkę . Pierwszy raz zaczęłam tworzyć esy-floresy konturówką Renesansu, potem pomalowałam świeczkę tymi samymi farbami co szufladę, na koniec farba hi-lite green Cadence i patyna Pentartu 
Pracę zgłaszam do wcześniej wspomnianego wyzwania Art - Piaskownica Kolory lutego 


A tak się prezentuje w świetle słońca które wyszło dosłownie na 5 minut, więc szybko wykorzystałam okazję :) 











sobota, 17 lutego 2018

Kasia i Sławek - dziecięca miłość , która przetrwała do dziś


Dzieciństwo to bardzo wdzięczny temat . Najczęściej przywołuje przyjemne wspomnienia ,beztroski,  radości , miłości i czasem zwariowanych pomysłów .

Z moim mężem poznaliśmy się w 1977 roku. Ja miałam wtedy 6 , a on 7 lat . Cudowny czas kiedy wspólnie bawiliśmy się na nowo tworzącym się osiedlu, on zrywał mi kwiatki , ja udawałam , że gotuję obiad z trawy i liści .... potem razem buszowaliśmy po często niebezpiecznych terenach. Pamiętam jak kiedyś weszłam na drzewo, a on błagał mnie , żebym zeszła, bo obiecał mojej mamie , że będzie mnie pilnował..... 
Po jakimś czasie nasze drogi się rozeszły, ale tylko na chwilkę ( chyba jakieś 3 lata ) - bo przyszedł okres, gdy nie mogliśmy na siebie patrzeć, i to z różnych powodów ... 
Jednak zawsze coś nas do siebie przyciągało - to przekorne " nie lubienie się " chyba też w jakimś stopniu... tak nam zostało do dziś - aż nie mogę uwierzyć, że w naszych sercach mamy siebie już 42 lata - nieprawdopodobne , ale prawdziwe :) 
I tak , ponownie od 1986 r  często dostawałam  kwiatki - - najczęściej te polne , które pachną wiatrem, słońcem i miłością ...
To tyle króciutkiej historii wyboru takiej grafiki na nowe pudło ....

Poprosiłam Beatkę , żeby mi wydrukowała na ryżowcu ten sielski cudowny obrazek i postanowiłam niewiele z nim robić, bo sam w sobie jest tak urokliwy, że po co to udziwniać . Przykleiłam go nowym preparatem do decoupage - 3w1 firmy Starwax .  Jestem bardzo zadowolona, i chyba na długo zagości w moich przydasiach . Nie dość, że świetnie się z nim pracuje to jeszcze jest matowy . Po pierwszej warstwie lakieru troszkę ranty starłam papierem ściernym , bo i charakter obrazka jest taki lekko przetarty . Potem jak zwykle  wielokrotnie lakierowałam Bartkiem ultramat .


Pudło pomalowałam farbą kredową capuccino Vittorino , a na to położyłam efekt marmuru Cadence w białym kolorze, co stworzyło taką delikatną dla oka strukturę niejednolitej powierzchni . 


Długo zastanawiałam się, czy przymocować gałkę, czy dać koronkę , i w końcu wpadłam na pomysł zrobienia ozdoby, jaką kiedyś zobaczyłam na jednej z grup decou i bardzo mi się to spodobało. Wykorzystałam do tego jedną połówkę medalionu , z którego dziewczyny robią bombki na choinkę. Najpierw przykleiłam odlew gipsowy róży, którą pomalowałam farbą metaliczną Cadence , a potem na to przykleiłam ten element z medalionu . Niezbyt mi się to podobało, więc wzięłam sznurek, też go pociągnęłam tą farbką, a potem umocowałam go dla ozdoby wokół medalionu i chyba lepiej tak się prezentuje całość tego dekorku .



I tak oto powstało moje dziecięce wspomnienie z naszych wspólnych beztroskich lat :) 




A w środku nasza dzisiejsza miłość, która niech TRWA WIECZNIE 💏💏💏💏


czwartek, 15 lutego 2018

Studio Figura Łódź Retkinia


 

Od maja 2017 roku studio figura Łódź Retkinia to moja baza na odreagowanie i wyrzucenie z siebie wszystkiego co zbędne .... z kilogramami włącznie. Pracują tam cudowne , przyjazne dziewczyny , które oprócz tego , że znają się na tym co robią i co proponują ( różne stacje treningowe )  to są normalne i rozumieją, że czasem się nie chce, nie można, albo .... ( one już wiedzą co 😏 ). 
Po dłuższej przerwie chorobowej postanowiłam znowu rozruszać moje ciało, bo się zasiedziało i zgęziało - jak zniechęcony do życia człek.... Wystarczyła jedna wizyta i moje samopoczucie zaczęło wracać na swoje miejsce  .Oczywiście chodzę tam regularnie, bo ruszać się trzeba ...i jak przy tym dobrze się czuję , to czemu nie ????  Jak nie wierzycie , to sami spróbujcie. 
W zeszłym tygodniu pojawiła się nowa stacja, która urzekła mnie od pierwszego wejrzenia , a raczej posiedzenia.... sauna infrared. To są tropiki , których mi brak, a środek zimy na te endorfiny to najlepszy z możliwych czasów .... 

Ale do rzeczy - piszę o studio , a wrzucam fotę pudełka i świeczki.
Otóż ... klimat studia to szaro-białe ściany i panele,  chromowe elementy dekoracyjne  plus zielone dodatki ( dokładnie taka zieleń jak na zdjęciu ) . Wchodzę do toalety, która jest bardzo przyjemnym miejscem i oczom nie wierzę 😲😲😲
Na półce stoi beznadziejne pudełko w kolorze sosny ze złotymi zawiasami. Załamka. Nie mogłam tego zdzierżyć, więc wzięłam je do domu i postanowiłam zrobić coś, co - bez względu jak zrobię , to i tak będzie lepiej wyglądać jak to surowe " coś 
Kiedyś w Gdańsku kupiłam dwie farby akrylowe o bardzo intensywnym kolorze , i w końcu jedna z nich doczekała się wykorzystania. 
Najpierw odkręciłam metalowe elementy i psiknęłam je chromem, potem pudło pomalowałam farbą , ale nie pędzlem tylko gabką tworząc chropowatą strukturę. Lakier i wosk dla zabezpieczenia , potem skręciłam , przykleiłam metalowy narożnik  i  kamyczki dekoracyjne . Do kompletu machnęłam świeczuszkę i już ....
Najważniejsze, że pudło nie bije po oczach swoją surowością i bezguściem, a dziewczyny zadowolone ..... 






poniedziałek, 5 lutego 2018

Peonia w szarych koronkach


Gdyby ktoś powiedział mi , że mam się zdecydować które kwiaty bardziej mnie urzekają, czy róże , czy peonie to dałby mi najtrudniejszy wybór na świecie.... nie wiem... i jedne i drugie kocham miłością duszy romantycznej i cóż... nic na to nie poradzę :) W związku z tym , nie muszę nikomu tłumaczyć jak wielką przyjemność sprawia mi tworzenie pracy z tymi motywami.
To cudeńko na papierze ryżowym wydrukowała mi moja niezawodna Beatka z Kredensu pomysłów .

Podłoże jak zawsze przygotowane - dobry szlif pudełka, biała farba akrylowa , klej do decoupage .Dalej to tylko staranność przyklejenia motywu i dużo lakieru i szlifu . Tym razem wykorzystałam lakier połysk Bartka - dla mnie tworzy cudną powierzchnię, i osobiście jestem z nim zaprzyjaźniona .

Jeśli chodzi o dół to prosta sprawa - rusty patyna Cadence ( tworzy ciekawą strukturę ) w kolorze grey i na to koronka z lekkim satynowym połyskiem
 ... tak mi przypasowała , a co .... 😏😏😏







Nieskromnie powiem - ładne dla oka i przyjemne w dotyku