czwartek, 15 lutego 2018

Studio Figura Łódź Retkinia


 

Od maja 2017 roku studio figura Łódź Retkinia to moja baza na odreagowanie i wyrzucenie z siebie wszystkiego co zbędne .... z kilogramami włącznie. Pracują tam cudowne , przyjazne dziewczyny , które oprócz tego , że znają się na tym co robią i co proponują ( różne stacje treningowe )  to są normalne i rozumieją, że czasem się nie chce, nie można, albo .... ( one już wiedzą co 😏 ). 
Po dłuższej przerwie chorobowej postanowiłam znowu rozruszać moje ciało, bo się zasiedziało i zgęziało - jak zniechęcony do życia człek.... Wystarczyła jedna wizyta i moje samopoczucie zaczęło wracać na swoje miejsce  .Oczywiście chodzę tam regularnie, bo ruszać się trzeba ...i jak przy tym dobrze się czuję , to czemu nie ????  Jak nie wierzycie , to sami spróbujcie. 
W zeszłym tygodniu pojawiła się nowa stacja, która urzekła mnie od pierwszego wejrzenia , a raczej posiedzenia.... sauna infrared. To są tropiki , których mi brak, a środek zimy na te endorfiny to najlepszy z możliwych czasów .... 

Ale do rzeczy - piszę o studio , a wrzucam fotę pudełka i świeczki.
Otóż ... klimat studia to szaro-białe ściany i panele,  chromowe elementy dekoracyjne  plus zielone dodatki ( dokładnie taka zieleń jak na zdjęciu ) . Wchodzę do toalety, która jest bardzo przyjemnym miejscem i oczom nie wierzę 😲😲😲
Na półce stoi beznadziejne pudełko w kolorze sosny ze złotymi zawiasami. Załamka. Nie mogłam tego zdzierżyć, więc wzięłam je do domu i postanowiłam zrobić coś, co - bez względu jak zrobię , to i tak będzie lepiej wyglądać jak to surowe " coś 
Kiedyś w Gdańsku kupiłam dwie farby akrylowe o bardzo intensywnym kolorze , i w końcu jedna z nich doczekała się wykorzystania. 
Najpierw odkręciłam metalowe elementy i psiknęłam je chromem, potem pudło pomalowałam farbą , ale nie pędzlem tylko gabką tworząc chropowatą strukturę. Lakier i wosk dla zabezpieczenia , potem skręciłam , przykleiłam metalowy narożnik  i  kamyczki dekoracyjne . Do kompletu machnęłam świeczuszkę i już ....
Najważniejsze, że pudło nie bije po oczach swoją surowością i bezguściem, a dziewczyny zadowolone ..... 






poniedziałek, 5 lutego 2018

Peonia w szarych koronkach


Gdyby ktoś powiedział mi , że mam się zdecydować które kwiaty bardziej mnie urzekają, czy róże , czy peonie to dałby mi najtrudniejszy wybór na świecie.... nie wiem... i jedne i drugie kocham miłością duszy romantycznej i cóż... nic na to nie poradzę :) W związku z tym , nie muszę nikomu tłumaczyć jak wielką przyjemność sprawia mi tworzenie pracy z tymi motywami.
To cudeńko na papierze ryżowym wydrukowała mi moja niezawodna Beatka z Kredensu pomysłów .

Podłoże jak zawsze przygotowane - dobry szlif pudełka, biała farba akrylowa , klej do decoupage .Dalej to tylko staranność przyklejenia motywu i dużo lakieru i szlifu . Tym razem wykorzystałam lakier połysk Bartka - dla mnie tworzy cudną powierzchnię, i osobiście jestem z nim zaprzyjaźniona .

Jeśli chodzi o dół to prosta sprawa - rusty patyna Cadence ( tworzy ciekawą strukturę ) w kolorze grey i na to koronka z lekkim satynowym połyskiem
 ... tak mi przypasowała , a co .... 😏😏😏







Nieskromnie powiem - ładne dla oka i przyjemne w dotyku 

niedziela, 4 lutego 2018

Zatrzymać czas


Zatrzymać czas .... taki był temat konkursu ....
Tematem przewodnim miał być zegar w obojętnie jakiej postaci. 
Dość długo zastanawiałam się co zrobić, ale przede wszystkim  pomyślałam o tym, aby potem sprezentować to pudło komuś komu by się spodobała i forma i kolorystyka .
Ponieważ ta grafika urzekła mnie już jakiś czas temu więc postanowiłam ją wykorzystać i już miałam pomysł gdzie ulokuję zegarek.....
Popatrzyłam na kolorystykę i postawiłam na  na czerń i niebieski , a dokładniej chaber. Góra pudła to typowe decou , czyli - klej, grafika i tona lakieru ( ultramat Bartka ). Boczki maznęłam czarną hybrydą , antyczną pastą i pomalowałam lakierem do spękań dwuskładnikowych .



Dół natomiast to bejca chaber , na to spękania dwuskładnikowe Pentartu ( moje ulubione ) , pasta postarzająca antyczne złoto i lakier do spękań  , tzw. śmierdziuch . Aaaa, na koniec splashowałam z zamierzonym efektem -  rozmytych ciapek i kropek  ciekłą patyną .



I na koniec gwóźdź programu - mój samodzielnie zrobiony motyl z zegarem - może nie trafię we wszystkie gusta , ale ja jestem z niego dumna .
Miałam wycięty z papieru motyl do scrapu . Najpierw go dwukrotnie polakierowałam , a potem poszedł do mojego warsztatu mgiełkowego ( pudło na buty ) i popsikałam go kilkoma bejcami , ale że brakowało mi tego chabru co miał motyl w grafice, więc kapnęłam też troszkę i tej - myślę, że wyszło fajnie.
Moja córcia miała stary zegarek na rękę ...po co miał leżeć u niej i się marnować . Mąż rozebrał mi go na czynniki pierwsze, a ja go pobrudziłam , skleiłam to, co mi było potrzebne i motylek dostał korpus z zatrzymanym czasem..... a żeby było w 3D to dwukrotnie kapnęłam lakier do takich efektów... a oto galeria zdjęć....










Ja jestem zadowolona z efektu końcowego - a Wam jak się podoba ? Piszcie śmiało, wszystko przyjmę na klatę .....



sobota, 3 lutego 2018

Kamienne pudło na wino w odcieniach rdzy


Wydawałoby się , że prościzna, zrobić pudło na wino w kolorystyce szaro-rdzawej i na dodatek bez żadnych wycisków, odcisków, papierów i serwetek.... 
Nie mogłam się zdecydować , co ma być kolorem przewodnim i jak to wszystko ogarnąć. 
Zaczęłam od białego gesso, bo pomysł był , żeby stworzyć kamienną przecierkę  na białym tle, ale..... suma, sumarum okazało się, że to nie był dobry pomysł, bo jakoś rdzawe odcienie bardzo mi się kłóciły z tą bielą, nawet jeśli była przełamana szarością. 
W końcu gesso przetarłam farbą z efektem betonu, a potem poszła w ruch rusty partyna - szary, rdzawy i żółty . Oczywiście są to preparaty Cadence . W międzyczasie szablony ( również Cadence ) i życzenia ....ale żebym to ja wiedziała, co tam jest napisane - pewnie po turecku , bo ten producent wywodzi się z Turcji 😆😆😆😆
I tak powstało ciężkie w wyglądzie pudło na trunek z wysokiej półki ...













środa, 31 stycznia 2018

Pudło na wino z efektem skóry


Pojawiło się zapotrzebowanie na pudło na wino. Problem jednak był tak, że tego typowego z klapką nie było, więc zostały zakupione dwa - to jest jedno z nich. Jakoś bardzo kiepska - chińska manufaktura , no, ale trzeba było coś z nim zrobić. 
Ponieważ klapka wykonana jest z cienkiej elastycznej sklejki  , to sobie pomyślałam, że dobrze sprawdzi się efekt skóry . 

Ale od początku . Najpierw okleiłam całość papierem ryżowym i dobrze polakierowałam ultramatem Bartka. Zdenerwowałam się troszkę, bo poszłam na skróty i zamiast położyć na pudło klej do decou to ja od razu moczyłam papier lakierem i już nigdy więcej tego nie zrobię. Szczerze mówiąc wypróbowałam tę metodę , bo usłyszałam, że nie potrzeba kleju. TO NIEPRAWDA !!!. Jak polakierowałam , i to dość dobrze , okazało się, że papier nie wszędzie się przykleił do pudła, i tragedia....ile ja się musiałam nakombinować, żeby to się przykleiło - po prostu porościnałam cienkim nożykiem i wcisnęłam tam klej i się udało. Niestety, przez to nie wszędzie powierzchnia przyklejonego papieru jest idealnie gładka , ale akurat w wypadku tego wzoru i charakteru pudła nie przeszkadza to zbyt mocno... a nawet odbiorczyni rzekła : super, myślałam, że tak ma być i wygląda na zniszczone i stare .... no z takim zamierzeniem robiłam, ale nie chciałam tych nagniotek :) 

Jak już przykleiłam ten papier to dalej postępowałam dokładnie jak na warsztatach w Nicnierobieniu w Łodzi .... Ciekawych odsyłam do tego artykułu. Jedynie kolorystyka jest troszkę inna - taka jak w wypadku piórnika . Na koniec splashowałam ciekłą patyną Pentartu oraz pobrudziłam całość patyną  Cadence , która śmierdzi jak butapren i jest czarna jak smoła, ale w rzeczywistości ma piękny kolor sepii ....  

Zapraszam do galerii zdjęci - miłego oglądania 











No i jakie jest Wasze zdanie ???