Poniżej sami zobaczcie jak pięknie się spalają :)
Poniżej sami zobaczcie jak pięknie się spalają :)
Bardzo lubię tworzyć elementy wystroju dopasowane do wnętrza.
Tym razem zadanie było trudniejsze, bo nie tylko kolory były istotne, ale także tematyka . Chustecznik miał wylądować u młodego chłopaka, który uwielbia podróże. Istny globtroter. Jak mu zaświeci jakaś myśl podróżnicza zasiada do komputera, grzebie , grzebie, wyszukuje najtańsze połączenia , pakuje walizkę i wyrusza w poszukiwaniu kolejnych pięknych miejsc .
Trzeba przyznać, że byle gdzie nie jedzie. Tam gdzie on, tam jest piękno naszej wyjątkowej planety.
Najpierw poszukałam odpowiedniej serwetki, aby jakkolwiek postawi chustecznik miał wgląd w miesjca, w których był, albo - być może - dopiero będzie . Pocięłam ją na cztery kawałki, przykleiłam do drewnianych deseczek metodą decoupage, nałożyłam tonę lakieru i przykleiłam do wcześniej pomalowanego pudełka. Wykorzystałam dwie piękne farbki tworząc niejednolitą strukturę, dzięki czemu płaszczyzna nie jest nuda .
Obdarowany zadowolony, bo córcia zdała mi realcję,
a na końcu zobaczcie w jakim gniazdku sobie zamieszkał :)
Kolejna, już troszkę większa, to caffe latte , więc wosk sojowy się do niej nadał idealnie. Pachnie kawowo-mlecznie i na wierzchu jest posypana cynamonem .
I na koniec duża cappuccino, w której zatopiłam prawdziwą kawę, co powoduje, że faktycznie wygląda jak prawdziwa i meeeeega pachnie . Tutaj też wykorzystałam wosk sojowy.