Mini świeczki z KIK-a , geeso białe i czarne Cadence , papier klasyczny decoupage , torszkę błysku przy pomocy brokatu i gotowe :)
niedziela, 1 grudnia 2019
Shabby chic shine
To już ostatnia kartka z cyklu listopadowego mapkowania .
Tym razem taki był schemat mapki ...
A to moja propozycja w stytlu shabby chic
z wykorzystaniem przepięknych papierów
Rose fields od 13@rts
Lampion ze słoika - pomysł na prezent
Bardzo lubię sprawiać przyjemność innym , a już w szczególności kiedy mogę samodzielnie i własnoręcznie się do niej przyczynić .
Tak właśnie było z tym lampionem.
Tydzień temu zostaliśmy zaproszeni do bliskich znajomych, którzy niedawno przeprowadzili się na nasze osiedle . Ponieważ jeszcze u nich nie byliśmy to poprosiłam Marlenkę o kilka informacji co do kolorystyki i stylu i pomyślałam, że lampion to dobry pomysł. Pierwotnie plan był inny, ale w związku z tym, że coś za dużo słoików pojawiło się w mojej kuchni postanowiłam wykorzystać jeden z nich .
Zawsze w takich pracach najważniejszy jest pomysł i serducho, a reszta już toczy się sama.
I tak to ze słoika po śledziach powstał lampion , który - już wiem - stanowi piękną ozdobę w ich sypialni , a radość z otrzymanego prezentu to dla mnie największa nagroda , bo kiedy mogę przyczynić się do czyjegoś uśmiechu to nie ma nic ważniejszego .
poniedziałek, 25 listopada 2019
Marzenia ...
Spóźniona, ale zrobiona :)
Kolejna kartka z mapką , tym razem asymetria ...
Kiedy kupowałam te zestawy kraftowe w Empiku byłam troszkę sceptycznie nastawiona, ale szczerze powiem, bardzo mi się ta forma podoba :)
niedziela, 24 listopada 2019
Kalendarz vintage 2020
Witajcie
Dzisiaj zacznę nietypowo.
Otóż niedawno otrzymałam bardzo wzruszającą wiadomość od pewnej kobiety , która została obdarowana terminarzem na 2019 r . Jeśli macie ochotę zajrzyjcie do wpisu, bo tam pozostawiłam sobie na pamiątkę jej słowa .
Nie wiedziała kto go tworzył, bo dostała w prezencie od człowieka , który bardzo usilnie namawiał mnie do jego wykonania - chyba bardziej wierzył w moje możliwości niż ja sama . Okazało się , że przetrwał cały rok intensywnego użytkowania i w związku z tym poprosiła mnie , aby wykonała dla niej terminarz na kolejny rok .
Jestem takim dziwnym stworem, który nie bardzo potrafi tworzyć na zamówienie - może dlatego, że muszę poczuć to coś , czego nie umiem nazwać . W takich sytuacjach daję sobie czas , nastawiam się psychicznie i zaczynam wolniutko, bez presji wydobywać z siebie emocje przelewając je na pracę.
Kupiłam kalendarz w Pepco - 17 / 12,5 cm ....
... i pierwsze co , to zabezpieczyłam go białym gesso Cadence .
Wybrałam motywy serwetkowe , i gdy gesso było suche przykleiłam na przód i tył kalendarza jedną z trzech warstw klejem do decoupage .
Teraz najbardziej nużąca część pracy - kartka po kartce malowanie rozwodnioną bejcą.
Schło baaaaaardzo długo , nawet suszarka nie pomogła , musiałam uzbroić się w cierpliwość .
Kolejne etapy to już sama przyjemność - takie dopracowywanie pracy najbardziej mnie kręci, bo zaczyna być widać co z tego wyjdzie .
Zabawa trwała tak długo , aż na moje oko było ok.
W pewnym momencie wpada do kuchni przerażony mój mąż i mówi :
Kasia, coś się pali :)
No i oczywiście miał rację - paliła się praca w moich rękach, i to dosłownie , bo postanowiłam bardziej postarzyć ten kalendarz opalając kilka kartek :)
Na koniec zabezpieczenie lakierem , troszkę koronki , decorów metalowych , stempelki i gotowe .
Efekt końcowy sami możecie ocenić - nawet napisać jeśli macie ochotę
sobota, 23 listopada 2019
Zdobienie ceramiki tlenkami
Ceramika , ceramika , ceramika, moja roczna miłość, która wymaga mnóstwo cierpliwości , czasu i zachodu, żeby cokolwiek z niej stworzyć .
Nowy rok szkolny rozpoczęłam miesiąc temu , więc możecie się po trosze spodziewać wysypu pracy, bo to tak jest - zanim zrobię, zanim wyschnie, zanim wypalę, zanim poszkliwię, zanim wypalę.....
Nowy rok szkolny rozpoczęłam miesiąc temu , więc możecie się po trosze spodziewać wysypu pracy, bo to tak jest - zanim zrobię, zanim wyschnie, zanim wypalę, zanim poszkliwię, zanim wypalę.....
... a jak się nie podoba, to znowu szkliwię, i znowu wypalam ..
I to trwa i trwa i trwa :)
Tym razem wzięłam na warsztat preparat , o którym wcześniej nie słyszałam . Mam na myśli tlenki metali , które są w postaci różnokolorowych proszków.
Na wcześniej przygotowaną i wypaloną glinę kładziemy tlenek rozrobiony z minimalną ilością wody, a następnie zmywamy gąbką jego nadmiar. Najładniej wygląda we wzorach , które są wklęsłe, ale ja oczywiście - jak zwykle
- muszę na przekór wszystkiemu .
- muszę na przekór wszystkiemu .
Wymyśliłam sobie, że położę go na wypukłym wzorze.
No i teraz powstało pytanie - zostawić surowe, czy szkliwić - tylko bezbarwnym szkliwem można , żeby widać było efekt rozmytego tlenku .
W przypadku obrazku prostokątnego na czerwonej glinie wypróbowałam tlenek czarny i postanowiłam zostawić w surowym stanie - moim zdaniem efekt genialny .
Sami zobaczcie ....
A teraz dla porównania tlenki szkliwione , najprawdopodobniej bez problemu zgadniecie kolorystykę tlenków, więc nie muszę pisać :)
No i pierwsze koty za płoty, a teraz pozostaje kombinejszyn - jak na mnie przystało, bo po mojemu nic nie może być normalnie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























































